Za siedmioma instalacjami, za siedmioma zbiornikami, w Królestwie Azotowym żył sobie pewien Czarodziej Winowajca. Nazywano go tak nie dlatego, że czynił zło, lecz dlatego, że mieszkańcy przypisywali mu każde nieszczęście.
Gdy spadł deszcz:
- To przez Czarodzieja!
Gdy nie spadł:
- Także przez Czarodzieja!
Pewnego dnia król wymienił nadwornego kucharza.
- Kto za tym stoi? – zapytały Dworskie Związki.
- Czarodziej Winowajca! – odpowiedział tłum.
Tydzień później wymieniono stajennego.
- To też on! – zakrzyknęli wszyscy.
Mijały miesiące. Zmieniali się dyrektorzy, doradcy, strażnicy bram i hodowcy smoków. Za każdym razem winny był oczywiście ten sam człowiek.
W końcu pewnej jesieni król ogłosił:
- Dziś następuje zmiana czasu. Na zmianie nocnej wszyscy będą pracować o godzinę dłużej.
W sali zaległa cisza.
Po chwili jeden z dworzan nieśmiało zapytał:
- Czy… czy to też wina Czarodzieja Winowajcy?
Na co przewodniczący Dworskich Związków odparł:
- Jeszcze nie sprawdziliśmy, ale wszystko wskazuje na to, że tak!
Wtedy nawet dworskie kury zaczęły się śmiać, a stary smok zauważył:
- Jeśli jeden człowiek odpowiada za wszystko, to albo jest najpotężniejszym czarodziejem świata, albo komuś zabrakło pomysłów na znalezienie prawdziwych przyczyn problemów.
I podobno od tej pory, gdy w królestwie psuła się pogoda, zacinał zegar albo kwaśniało mleko, mieszkańcy najpierw sprawdzali fakty, a dopiero potem szukali winnego.
Morał: Kiedy jedna osoba rzekomo odpowiada za wszystko, często oznacza to, że nikt nie chce brać odpowiedzialności za coś konkretnego.

![]()